wczoraj chodziłam po pustym mieszkanku(dla niewtajemniczonych mieszkam z Ukochanym i Jego Siostrą) i wyobrażałam sobie, co będzie za kilka miesięcy.... ogarnął mnie nieopisany smutek, bo było strasznie pusto i tak jakoś zimno... zasnęłam na chwilę w pustym łóżku, ale po kilku minutach się obudziłam zlana potem jakbym to ja a nie Oni była w kinie na jakimś tak horrorze... szukałam Go w pustym łóżku, ogarnęła mnie dziwna panika i postanowiłam poczekać na Jego powrót... miałam wtedy sen, że Mój Ukochany W już nigdy nie położy się obok mnie i nie pocałuje na dobranoc
to było przygnębiające uczucie i nigdy nie chciałabym żeby ten sen się ziścił... a jeszcze niedawno, bo 2 lata temu wyśmiałabym osobę, która by mi powiedziała, że się zakocham, ustatkuję, że stanę się żoną, kochanką i kobietą jednego tylko Faceta. a dziś przepełnia mnie niezmierzona miłość, zaufanie, oddanie, poświęcenie i milion innych pozytywnych uczuć do Niego... czasem sama boję się ogromu miłości i tego, że można AŻ TAK BARDZO KOCHAĆ... widocznie można bo ja tak właśnie mam... i wcale nie chce przestać!!!!!!!!!!!!!!!!!! KOCHAM CIĘ MISIAKU NAD ŻYCIE!!!!!!!!!!!!!!!