1 2

hello 2006-01-09 12:47:20

zaczynam dość późno pisanie "pamietnika"....
mam 20 latek i jestem w trudnym momencie życia- mój Narzeczony ma za kilkanaście tygodni wyjechać za Ocean i strasznie mi trudno.... ja niestety niea otrzymałam od Konsula pozwolenia na takowy wyjazd i przez to jestem "uziemniona" na kolejne 6-7 miesięcy:(

skomentuj (0)

kilka słów o mnie.... 2006-01-09 13:01:39

więc mam 20 lat/rocznikiem 21/, pracuję w pewnym sklepie w warszawie i niekoniecznie lubię tą pracę... od ponad 19 miesięcy jestem z jednym (!!) Facetem, i od czerwca 2005 jesteśmy zaręczeni...
w grudniu starałam sie o wizę do USA, ale niestety, nic z tego "nie tym razem" jak powiedziało konsulisko....
jestem wariatką niesamowitą i zawsze mam szalone pomysły.... kocham góry i morze ale najlepiej mi sie odpoczywa na mazurach....
nienawidze deszczu sniegu i innych opadów, za to kocham mgłę....


do pisania zainspirowała mnie Przyjaciółka: Littlebear...
Jej blog to coś, co miło wpływa na moją codzienność, dlatego pomyślałam, że i ja spróbóję siebie w ten sposób wyrazić....



będę pisać o sobie, o Nim, o Nich/Przyjaciele, Rodzina, Najbliżsi



będę pisać o tym, o czym będę miała ochotę pisać.....



kto chce, niech czyta, zapraszam, ale nie po to piszę....

chcę wyrazić siebie.... 3majcie kciuki:*

skomentuj (2)

coś z polskich realiów.... 2006-01-09 13:42:57

Opowieść z second-hand’u. Pewien osobnik (nazwijmy go Maciek) udał się na egzamin prawa jazdy w Walentynki. Zakupił kartkę z życzeniami dla swojej lubej przed "zdawką". Zapakował ją w kopertę i schował do kurtki. Gdy już zasiadł do samochodu egzaminacyjnego, wyjął podarek, gdyż mógłby się pomiąć i położył go w schowku na desce rozdzielczej. Po około 5 minutach jazdy lekko zdenerwowany Maciek spostrzegł, że nie włączył świateł, ale z miną pokerzysty twardo kontynuował. Panowie szczęśliwie dotarli do celu, Maciek zaparkował samochód, a pan egzaminator, jak gdyby nigdy nic, wziął kopertę i po:
- Gratuluje, zdał pan.
wyszedł z samochodu...

skomentuj (1)

ulotność 2006-01-10 09:54:40

budzę się rano i nie mam ochoty na nic.... chcę tylko spać... chcę tylko przyłożyć głowe do podusi i wsłuchać się w równomierny oddech mojego Misia... kocham Go nad życie i tylko nocą jest tak blisko... kiedyś ktoś powiedział, że jak się kogoś kocha to można godzianmi patrzeć jak śpi... jest w tym dużo prawdy... sen, jego ulotność, kruchość, metafizyczność... to coś, co koi mą duszę, szczególnie po ciężkim dniu... kocham patrzeć, jak On śpi. ja śnię zawsze o Nim i tylko On jest w stanie ukoić mnie do snu... dziękuję Mu za to zawsze po przebudzeniu mówiąc "KOCHAM". teraz siedzę daleko od Niego i serce mi pęka, że moment, w którym On odleci goniąc za lepszym dla nas życiem, nie będę miała na kogo patrzeć nocą, żaden równomierny oddech nie będzie kołysał mnie do snu... to rozdziera moje serce:(

skomentuj (0)

. 2006-01-10 11:01:46

boję się siebie, tego co może mi strzelić do głowy, kiedy On będzie gdzieś daleko.... boję się, że przyzwyczajona do oddechu bliskiej osoby w nocy będę szukać tego, co On zabierze ze sobę za Ocean, będę szukać bliskości, ramienia, na którym będe mogła się wesprzeć w trudnych chwilach, będę szukać pocieszenia i kogoś, kto otrze łzy po rozstaniu... to wszystko dla mnie jest zbyt trudne, zbyt skomplikowane.... dlaczego mnie, 20 letniej osobie u progu życia funduje ono takie rozterki i troski, dlaczego nie oszczędi Nas, przecież tak krótko możemy się sobą cieszyć, a teraz zabierze Go na długie miesiące, tygodnie, dni, godziny, minuty, sekundy...;( to tak bardzo boli...











piszę o tym ,bo to teraz najbardziej zaprząta moje mysli, najmocniej wstrząsa moimi emocjami i boli...

skomentuj (0)

:-) 2006-01-10 15:04:43

dziś rozmawiałam z Koleżanką z Krakowa, może się wybierzem na jakieś ferie:) chciałabym pobyć kilka dni z moim Misiem tylo On i ja i góry.... szkoda, że wzięłam tylko 3 dni wolnego, ale cóż....
oby wyjazd wypalił...

skomentuj (0)

bez tematu 2006-01-10 15:29:58

boli mnie serduszko, jak okłamuję Mojego Mężczyznę mówiąc Mu, że jest OK, że podjęłąm decyzję, że jej nie żałuję, że będzie dobrze.... ale nie jest k****a dobrze, niestety!!!!:(

skomentuj (1)

praca 2006-01-10 16:25:45

w pracy u mnie jest nieciekawie....
wszyscy czegoś chcą... jak nie fakturę, to zlecenie, jak nie koszyk to jeszcze coś innego:( czasem mam ocote powiedzić im, żeby się odpiernikolili w cholewę.... i już....

skomentuj (0)

. 2006-01-11 11:28:56

wczoraj chodziłam po pustym mieszkanku(dla niewtajemniczonych mieszkam z Ukochanym i Jego Siostrą) i wyobrażałam sobie, co będzie za kilka miesięcy.... ogarnął mnie nieopisany smutek, bo było strasznie pusto i tak jakoś zimno... zasnęłam na chwilę w pustym łóżku, ale po kilku minutach się obudziłam zlana potem jakbym to ja a nie Oni była w kinie na jakimś tak horrorze... szukałam Go w pustym łóżku, ogarnęła mnie dziwna panika i postanowiłam poczekać na Jego powrót... miałam wtedy sen, że Mój Ukochany W już nigdy nie położy się obok mnie i nie pocałuje na dobranoc
to było przygnębiające uczucie i nigdy nie chciałabym żeby ten sen się ziścił... a jeszcze niedawno, bo 2 lata temu wyśmiałabym osobę, która by mi powiedziała, że się zakocham, ustatkuję, że stanę się żoną, kochanką i kobietą jednego tylko Faceta. a dziś przepełnia mnie niezmierzona miłość, zaufanie, oddanie, poświęcenie i milion innych pozytywnych uczuć do Niego... czasem sama boję się ogromu miłości i tego, że można AŻ TAK BARDZO KOCHAĆ... widocznie można bo ja tak właśnie mam... i wcale nie chce przestać!!!!!!!!!!!!!!!!!! KOCHAM CIĘ MISIAKU NAD ŻYCIE!!!!!!!!!!!!!!!

skomentuj (0)

ostateczność 2006-01-11 11:40:16

wiem już, co jest najgorsze... z kiedy odwioze Go na lotniskonie bedzie nikogo, kto by mnie przytulil.... tego sie najbardziej boje i na sama mysl o tym, lzy mi ciurkiem kapia.... kurwa, dlaczego to takie trudne??

skomentuj (1)

1 2

Strona główna
styczeń 2006