
no i mi się Dzieciąteczko rozchorowało :(
mówią, że pogoda, że krążą wirusy żołądkowo-jelitowe, że poszła do dzieci (2x w tyg klubik...)...
wiem, że nas nie ominie, a i tak długo się "uchowała"...
w
sobotę w nocy zaczęła wymiotować. wszystko - płyny i pokarmy stałe po
kilku minutach lądowały z powrtotem poza Jej brzuszkiem..:( do tego
stopnia, że wymioty Ja budziły i bała się zasnąć! Moja Mała Bidulka!!
:(:(:(:( strasznie mi smutno.... w niedzielę, jakby lepiej... poszłyśmy
do lekarza, Kajko obstawiona lekami... jeszcze wczoraj brała je
chętnie, oprócz megasłonych i niesmacznych elektrolitów. Dziś nie
przyjmuje poza wodą nic... nie otwiera Pysia... płatki? Ciasteczka?
mlecko sojowe? chrupaki? wafelki? paluszki - no, może trzy.... ciacha
maślane - kilka maleńkich (łącznie wg info na opakowaniu jakieś 35
kcal!!)... na wszystko kręci główeczką i nówi "nie ciem"... i niby
wiem, że sie sama ni zegłodzi, że ma jakiś instynkt, ale boję się o
Nią... jeśli jutro też nie będzie chciała jeść, powtórna wizyta u
lekarza... trzymam kciuki, żeby nie...