straszliwie dawno mnie tu nie było. znów się zaglogowałam. odzcuwam potrzebę pisania. Pisklę ma już 14 msc... najwyższy czas na odkurzenie szarych komórek, odrestaurowanie dziur powstałych w mózgownicy od cięgłego letargu, wyciągnięcia na światło dzienne mnie...
owszem, będe pisała o Pisklęciu, o tym, jak nam minął dzionek, o tym, co się z nami dzieje. ale tu głównie jestem JA. mam nadzieję, ze uda mi się powili odrodzić jak przysłowiowy feniks i powrócić do świata.
:)
iłej lektury - żywię głębokie przekonanie, że tym razem znów regularnej, nie przerywanej niczym poza łykiem bułgarskiego wina i kęsem sera z delikatną kołderką z pleśni :)