żebynie było, ze się żalę od razu, jak tu zaglądam...
to się dla odmiany pożalę!
a co!
otóż... jak juz wspomniałam, cały ubiegły tydzień spędziłam w pracy od 9:00 do 19:00... plus godzina dojazdu.
dziś miałam wyjść o 17:00stej.
miałam...
17:00 - brak kontaktu
17:15 - kręcę się koło domu H, a nóż zaraz przyjda po Nią...
17:30 - dzwonię. P zdziwiony, że K mnie nie poinformowała, że będzie o 18:00stej...
a miałam dziś iść do biblioteki... wrrrrrrrrrrr.................
za to jutro mam wolne, co mi pasuje jak pięćś do nosa, a we środę chcą, żebyśmy były u nas, kiedy w ich okolicy mamy zajęcia....
nie umiem być na tyle asertywna, zeby powiedzieć, co o tym sądzę. nie umiem się nie popłakać albo nie kląć.... nie umiem załatwić tego spokojnie, więc będę "cierpieć"...
na szczęście ostatnio zacieśniłam znjomość z fajną Mamuśką z sąsiedztwa, ma o 1 msc od Kajko młodsze Dzieciątka.... fajne laseczki :) to z pozytywów :)
no i znowu muszę mieć jakieś 35 000 na zaraz. natychmiast... na wczoraj... :( na kredyty ;/;/;/