parafrazując Małżowinka mojej Blabli :)
pamiętasz, kiedyś zapytał:
a seks, co to takiego?
Szanowny Blabli_Małżowinku, z całym szacunkiem, bluźnisz chyba!!
szczególnie, jeśli jesteś jednocześnie sprawcą i adresatem tego blasku w oku...
ale ja nie o tym chciałam!
więęęęęęęęęęęęęęc...
obejrzałam kilka wystaw... zamyśliłam się nad ludźmi, którzy tworzyli te arcydzieła...
bo nawet parkiet w zamku królewskim to arcydzieło!!
każda deszczułka!!
piękno w każdym calu!
a te świeczniki!!
boskie!
wróóóóóóóóóóóóóóóóóóóóóóóóóóć!!
i tak zamyślałam się nad każdym z tych obrazów, płaskorzeźb, gobelinów...
i doszłam do wniosku, że jestem nikim.
N_I_K_I_M !!!!!!!!!!!!
bo tu, moi Drodzy nie chodzi o to, że tkać, ani rzeźbić, ani lepić ani też malować nie umiem.
bo umeim malować kotki w milionie odsłon i lepić mebelki z plasteliny dla misia z plasteliny...
ale mimo, że jestem mega dumna z moich kotków, misiów i innych ludków, to wiem, że nikt za sto, trzysta czy pięćset nie stanie bez tchu i nie będzie przy moich "dziełach" myślał nad przemijaniem...
poza wszystkimi czarnymi myślami olśniło mnie!
teraz już wiem, ze piękno tkwi w szczególe...
ach...
a wieczorem były rozrywki dla ciała :)
kręgle i bilard, razem z Córką:)
mimo, że była zmęczona, to podobało jej się, kibicowała mi i klaskała, śmiała się w głos i tańczyła na stole, jak wbiłam bilę ;) słodkie!
później wygrałam z Chłopakami w 1000!!!
uczciwie!
a w tajemnicy napisze wam, że Małżowinek mój grywa często, przez co gra bardzo dobrze...
ma swoje taktyki, w lot oceni, jakie karty ma przeciwnik, liczy karty, które sa już na stole...
a ja?
jak zawsze:
gram na wariata...
ale teraz wygrałam z technikiem...
jestem z siebie dumna :)
jak dziecko.
a wiecie, ze ja prawie rodziłam grając w tysiąca?
haha!
meldowałam stówkę i odnotowywałam godzinę skurczu!!
i żarłam sałatkę z brokułów!
pyyyyyyyycha, polecam!
pamiętacie?
BOSH, to prawie dwa lata...