i kto powiedział, że będzie łatwo?
dziś własnie odpoczywam po nieprzespanej nocce..
piątej, czy ósmej z kolei...
a może już osiemnastej....
KURWA!!!
ja nie wiem, o co chodzi...
ale po kolei...
A! wiem, to trwa dwa tygodnie... odkąd zmieniłyśmy pracę.
więc moje Dzieciąteczko nie sypia.
to znaczy sypia, ale najchętniej w dzień, nad ranem i koniecznie w naszym łóżku...
zasypia, owszem, u siebie.
śpi godzinę, może dwie, czasem cztery i ...
... i woła:
MAMA, NIE SPAĆ!
po czym przychodzi do naszego łóżka, daje mi buziaka i kładzie się na środku!
echhh...
z uporem maniaka odnosimy Ją do Jej łóżka...
ale wraca jak bumerang!
a nad ranem przychodzi uciszając sama siebie:
Mama, ciiii, spać Karola...
i się kładzie, jakby nigdy nic i zasypia...
chyba psycholog dziecięcy mógłby cos nam o tym opowiedzieć...
ja chodzę z oczami na zapałki....