Sąsiedzi...

2009-10-21 19:03:06

własnie sąsiadka z naprzeciwka wywaliła rzeczy swojego męża za drzwi... leżą sobie pod naszymi drzwiami ku przestrodze...
nie dalej jak dziesięć dni temu rzeczy mojego Małżowinka też leżały za drzwiami... całą noc... a on spał na kanapie. poszło o drobiazg, przerodziło się w burzę z wrzaskiem, przepychankami i groźbami rozwodu...
na szczęście, jak zawsze przeszło, rozeszło się po kościach, ze spuszczonymi glowami przeprosiliśmy się obydwoje... na szczęście i nieszczęście umiemy jeszcze sobie wybaczać. Szczęście, bo kochamy się i nie wyobrażamy sobie życia bez siebie... nieszczęście, bo za każdym razem przekraczamy kolejna granicę. Boję się, że następna już będzie ostatnią. I tak za każdym razem.
Szanujemy się i kochamy. Ale jak przychodzi do kłótni, to mówimy i robimy sobie najgorsze rzeczy. Wtedy własnie piękna miłośc przeradza się w zatrważającą NIENAWIŚĆ... wprost proporcjonalnie żarliwą, silną, pochłaniająca bez reszty... jak długo jeszcze uda nam się bardziej kochać niż nienawidzić?
mam nadzieję, że zawsze jednak będzie przewaga uczuć pozytywnych...


sąsiad idzie z bukietem róż...PIĘKNE!! zdradził? powiedział, ze mogłaby w końcu schudnąc po ciąży? nie umył naczyń? czy zupa była za słona?? trzymam za nich kciuki! za nas po tysiąckroć mocniej!

skomentuj (0)


Strona główna