środowisko filmowe się o mnie bije!!

2009-10-23 10:29:15

otóż postanowiłam z powodów stu, a może i więcej, niestety, leżących po stronie rodziców dziecka, zmienic pracę.

powody przyziemne, małe i dla wielu błahe, ale jeśli codzienność sie składa z małych "ale", "nie", "jednak inaczej", "może nie tak", z kolejnych naciąganych powodów do późniejszego przyjścia, z kolejnych grubymi nićmi szytych wykrętów od ugotowania zwykłej zupy, z kolejnych wymówek, ze naczynia w zmywarce, albo, ze za dużo cukru używam... nie wspomnę już o ciągły strach o zdrowie dziecka, że jak kichnie, prychnie, zakaszle, to ja już panika, ze za chwilę znowu zostane pozbawina połowy dochodów...

otóż się przelało.
każdemu może się przelać.
każdy ma swój ograniczony limit.
każdy ma licznik kompromisów, na które już czasem nie można pójść....

z racji powyższych przesłanek postanowiłam rozpuścić wici, że szukam, że chce  zmian, że potrzebuję inności.

Wici poszły do tzw. "środowiska" Poli.
Ona naraiła mi niegdyś pewną Z. z dwójeczką pięknych, acz niekoniecznie proporcjonalnie grzecznych Dzieciątek. Na potrzeby notki nazwę je Zośkami...

otóż Zośki są dwoje, młodszy od Karolaka i starsza od niej.
mieszkaja w centrum.
mają luźne podejście, odpowiedzialny stosunek i zbliżone metody.
Podejście do kar/ nagród/ posiłków/ pór/ schematów/ zabaw/ porządku i drzemek.
Stosunek do ludzi/ dizeci/ danego słowa/ kasy/ zdrowia/ mnie.
Metody szczególnie wychowawcze.

oby!! obym znów nie płakała po nocy i nie miała torsji, jak mam tam pójść.
bo tu tak mam.. ale już na szczęście nie długo...


ale wrócę do tematu przewodniego notki!!!!!
otóż Pola, mama nazwanego na potrzeby notki Poleczka, też się na mnie racyzła zdecydować.
i  tu o niebo lepiej - mniejsza kasa, ale dowożą młodszego do mnie, młodszy grzeczniusi, poukładany, mądry i komunikatywny. o niebo lepiej!

ale słowo Z. rzekło  się wcześniej.
a Pola i Z. zaprzyjaźnione od lat.
 iteraz zgrzyt.
wole Poli Poleczkę, ale Z. i jej Zośki "pierwsze mnie zaklepały"...
i co teraz?
pozostaje mi miec tylko nadzieję, ze coś się zmieni.
że Z. wypadnie zlecenie, jak to w szału biznesie bywa.
że Zosiowe coś i że jakoś ianczej...

ale nawet jeśli nic taiego się nie stanie, jesli będę z Zosiowymi do samego września 2010, albo i dłużej, to jestem zadowolona! jestem zadowolona z decyzji, z tego, że się odważyłam i z tego, że już ie będe musiała mieć torsji porannych... oby!

szanownych czytlników uprasza się o  trzymanie kciuków.
jak mawia moje Dziecię : ciuciów.
o!

do usłyszenia! pozdrawiam z mokotowa, na które ktoś wylał wczoraj mleko i nie było widac nawet loku na przeciwko... a co dopiero reszty!



skomentuj (0)


Strona główna