zgrgż

2009-09-14 20:53:25

od kilku tyg pobolewa mnie głowa.
najpierw z lekka ćmi... jakby od niechcenia.
z czasem, niestety już coraz krótszym, przeradza się w ból nie do opisania.
nic pomagają prochy.
nie pomaga kawa/ herbata/ świeże pwoietrze, ból wybudza mnie ze snu.
przed oczami mam plamy, chce mi się wymiotować.
mam jakby wybuchy pod czaszką, które prowadzą do rozlania się czegoś ciepłego.
teraz wybuchło w potylicy.
jakby ktoś wywiercał mi w czaszce mały otworek, a przez niego tłoczył gorącą maź - lepką, myślę, że czerwoną... jak mała erupcja miniwulkanu.
każda zanbiera mi cząstkę mnie. zapominam słowa, myśli uciekają przez temaleńkie otworki, dobre emocje nie umieją przebić się spod złości i pretensji, rozchmurzyć zaciemnionego bólem horyzontu.
pozostaje strach i złość, kiedy ból nadchodzi.
boję się iść do lekarza.
Karolik ma 20 msc - a jak to jakaś śmiertelna choroba przenoszona niekoniecznie drogą płciową? boję się jej... jestem zbyt ciekawa swojego życia i za bardzo kocham śmietankowe lody, aby umierać!
dziś przecyztałam książkę -"zanim umrę" Jenny Downham.
czasem mam wrażneie, że czuję się jak ta siedemnastolatka powoli umierająca na białaczkę.
z tym, że ja umieram na życie.
to chyba najbardziej brutalna i nieuleczona choroba.



to początki depresji?

skomentuj (1)


Strona główna